Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ghassoul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ghassoul. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Luty zaczął się da mnie fatalnie. Choróbsko rozłożyło mnie na łopatki i totalnie znokautowało. Ale ja nie z tych co się poddają;) Już jestem w formie, nadrabiam treningi i wszystkie zaległe sprawy domowe. Dlatego na bloga mam bardzo mało czasu, z resztą moja nowa złota zasada brzmi: najpierw zrób to co masz zrobić a potem odpal komputer. No dobra, ale ja nie o tym jak organizować sobie czas, tylko chcę dziś podzielić się z Wami moim cudem do twarzy czyli glinką marokańską Ghassoul. Jeśli do tej pory jej nie poznałyście to ja gorąco zachęcam, naprawdę warto. Poczytajcie czym jest glinka i jakie efekty działa na mojej twarzy.






Glinka marokańska jest produktem całkowicie naturalnym. W Maroku występują naturalne złoża glinki. W jej składzie znajdziemy: krzemionkę, tlenek magnezu, tlenek glinu, sód, potas i inne mikroelementy. Z glinki najczęściej robimy maseczkę. Glinka reguluje wydzielanie sebum, wygładza i rozświetla cerę. Na mojej twarzy robi prawdziwy efekt "wow" już po jednym użyciu. Skóra jest ładnie napięta, odżywiona i rozświetlona, niedoskonałości robią się mniej widoczne. Ważne, aby glinkę stosować raz- dwa razy w tygodniu, wtedy efekty będą jeszcze bardziej namacalne i trwałe.

Oprócz stosowania jej na twarz, można myć nią włosy (świetnie się pieni i oczyszcza)- tu przyznam się bez bicia, że jeszcze nie próbowałam, może jak będę mieć ciut więcej czasu to wypróbuje ją do mycia głowy.
Ale wróćmy do maseczki. Spotkałam się z dwoma postaciami glinki: płytki lub rozdrobniony miał. Mniej więcej łyżeczkę produktu przekładamy do miseczki, dolewamy troszkę wody aż zrobi się przyjemne błoto. Nie mieszamy maseczki niczym metalowym, bo metal może wejść w reakcję z glinką. Maseczkę dowolnie możemy ulepszyć, ja zazwyczaj dolewam olejku arganowego.



 Tak przygotowaną miksturę nakładamy na twarz. Uwaga dla posiadaczy małych dzieci- lepiej im się teraz nie pokazywać! 



Trzymamy błotko 20 minut, starając się aby nie wyschło (zaschnięta skorupa podrażnia skórę, robi się na pewien czas czerwona). Ja albo spryskuje maseczkę co parę minut wodą w sprayu, lub robię mini parówkę nad garnkiem. 



Po wyżej wymienionym czasie, zmywamy glinkę z twarzy, najlepiej ciepłą wodą i cieszymy się piękną i wybornie odżywiona skórą.

Lubicie takie naturalne kosmetyki? A może macie jakieś inne triki na ekspresowe poprawienie wyglądu skóry?

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff