Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Styczeń minął mi tak szybko jak błyskawica. Cieszę się ze już luty, który pewnie też popędzi a po nim marzec, a marzec to wiadomo- prawie wiosna. Więc trzeba by się przed tą wiosną trochę stuningować, żeby jako tako wyglądać. Ale zacznijmy od początku i pożegnajmy styczeń:


To był jeden z lepszych zakupów- kalendarz Moleskine pozwala mi się lepiej zorganizować i lepiej zaplanować tydzień!

Jeśli chodzi o zadanie żywieniowe- polegało na ograniczeniu słodyczy i kupowaniu mniej przetworzonych produktów. Udało się to o tyle o ile. Cukier w kawie z powodzeniem zastąpiłam ksylitolem, herbat nie słodzę. Na sumieniu mam jedną czekoladę (szok dla trzustki, bo pochłonięta w jeden bardziej depresyjny wieczór) Pewnie ze dwa batoniki, szarlotkę i sernik aaaa i pączka no dobra dwa... ech... ciężko mi pozbyć się nawyku pt "ciastko do kawy") Więc wyzwanie przechodzi na luty- to kolejny miesiąc z ograniczeniem cukru.


 Smoothie jarmużowe, muszę ich stanowczo więcej robić i pić!


 Razowy makaron z sosem ze szpinaku, suszonych pomidorów i łososia - mniam!


Grzeszna sobota- razowa pizza domowa i kieliszek wina- jakość zdjęcia średnia bo z instagrama.

Wyzwanie sportowe zaliczone na 5+. Co prawda miał być Shaun z Insanity, ale w pierwszych dniach stycznia powróciłam na siłownię i okazało się że po siłowni potrzebuje dłuższej regeneracji. Za to wizyty na siłowni były około 3 razy w tygodniu, w domu nadal odbywam trening domowy i tu sukces- okazało się że ja, chudy górą kurczak, mam biceps i triceps!


 Ha! wiem że mało widać ale przysięgam, one tam są... a nie było nic!

 Pięknie widać je zwłaszcza po treningu, myślę że w lecie będę mogła pochwalić się ładnie wyrzeźbionymi ramionami. Jest to zasługo treningów z Natalią Gacką i siłowni, tylko teraz mam problem, bo przydałoby mi się zmienić treningi na ramiona i muszę szukać nowego zestawu ćwiczeń na YT, a Natalia jest wg mnie najlepsza.....
Co do efektów na innych częściach ciała, to jeszcze dużo pracy przede mną

Nowe optymistyczne Nike!! I love it!


Generalnie styczeń na plus, ale  w lutym poprzeczka idzie do góry....

Żywieniowo, nadal ograniczam słodycze i dołącza do tego ograniczenie soli. Zaczynam też suplementację:
- akcja odkwaszanie- Eliminacid
-akcja piękne włosy, skóra, paznokcie-picie herbaty z pokrzywy, zażywanie krzemu
-akcja forma i ograniczenie kawy- suplementacja BCAA
O suplementacji na razie tyle, mam nadzieję że niedługo umieszczę nowy post i dokładnie wyjaśnię jak to będzie z dodatkowymi "wzmacniaczami" u mnie.
Jak najmniej smażonego, jak najmniej podżerania. Tylko zdrowe, wartościowe posiłki co (mniej więcej) 3 godziny.

Jeśli chodzi o ćwiczenia w lutym, to na razie kiepsko z moja formą, bo przyczepiło się do mnie jakieś przeziębienie paskudne. Na razie jestem w plecy parę treningów. Co do siłowni to dalej utrzymuje bieg (postaram się wydłużyć dystans)+ ćwiczenia ogólnorozwojowe. Trening w domu nadal z nastawieniem na wybrane partie ciała.


wtorek, 13 stycznia 2015

Jak wiecie, jestem w blogosferze od niedawna. powoli się tu odnajduje, poznaje ciekawe osoby, inspirujące blogi. Dobre myśli to pierwsza zabawa w którą mnie wciągnięto, a dokładnie zaprosiła mnie Rita Raga. Nie do końca jeszcze wiem "czym się to je", ale spróbujmy! Uwaga będzie  obrazowo :P

Moje myśli krążą sobie wokół tego, co dobrego było w minionym roku. Tamten rok był dla mnie prawdziwym wyzwaniem, plagi egipskie się na mnie zwaliły, dlatego te dobre momenty były jak słodkie rodzynki w mdławej owsiance.



Pierwszą rodzynką jest nabrzmiała od słońca i lenistwa, rodzynka wakacyjna.  Miałam boski rodzinny urlop, plaża słońce, roześmiane dzieciaki, morska bryza, odpoczynek, odpoczynek, odpoczynek:)



Słodkie małe rodzyneczki, to chwile spędzone z książką. Jestem książkoholikiem i przeczytałam z milion książek w poprzednim roku. Odkryłam Jo Nesbo i zauroczyłam się Harrym H!



Trzecią, dość ciężka rodzynką o zaskakującym smaku było odkrycie sportu:) Co za tym idzie postawienie na siebie i swój rozwój. Ruch- ćwiczenia dały mi motywacje do dalszych zmian, mam nadzieję że uda mi się dalej kontynuować wyzwania sportowe. Przy okazji wzrosły moje ambicje, co do innych dziedzin życia. Stawiam na siebie w tym roku!


Tak na marginesie niepoprawna optymistka ze mnie, więc dobre myśli praktycznie mnie opuszczają;)

 „Nominacja Dobrych Myśli ma na celu przypomnienie sobie ważnych dla nas chwil. Takich, które malują uśmiech na naszych twarzach i powodują, że nawet pochmurny dzień staje się piękny.”

Do dalszej zabawy zapraszam:

kamilove
przede-mnaa
datewithfit 
curlykarolina 

sobota, 3 stycznia 2015

Grudniowe wyzwanie żywieniowe:

Grudzień był moim miesiącem bez nabiału. To przede wszystkim był prawdziwy sprawdzian, dla takiego mlekopija jak ja:) Jakby tak spojrzeć na posiłki, to udało mi się zlikwidować około 90% produktów mlecznych. Niestety pozostała: kapka mleka do kawy, mleko ukryte (np.pizza,wędliny) czy w Święta na mój talerz przyplątał się sernik... Za to owsianka okazała się być zjadliwa na wodzie bez mleka, masło świetnie się zastąpiło serkiem kozim, zupy i sosy zrobiły się lżejsze bez śmietanki....
Okazało się, że życie bez nabiału jest jak najbardziej możliwe:)

Jakie więc wnioski mogę wyciągnąć i czy moje wyzwanie miało sens?

Pytanie jest bardzo trudne, bo jeśli chodzi o efekty wizualne to są minimalne (choć na nich zależało mi najbardziej). Skóra pozostała bez zmian, choć jak tak teraz myślę, to na twarzy nie pojawiały mi się żadne "niespodzianki", co jednak czasem lubiło się zdarzyć. Brzuch? Chymmm może minimalnie mniejszy. Ale może dlatego, że dieta nie była stuprocentowa? A może czas za krótki? A może przesadzam?
Jednak z moich obserwacji wynika, że mleko faktycznie nie trawi się najlepiej. Mój organizm szybko się przestawił na brak mleka i gdy eksperymentalnie pewnego ranka dolałam mleka do owsianki, dostałam okropnych bóli brzucha.... Eksperyment powtórzyłam za jakiś czas, sytuacja taka sama- okropna zgaga trzymała mój żołądek w piekielnym uścisku przez pare godzin! Czyli jednak jest coś na rzeczy. Stwierdzam jednak, że takich atrakcji nie miałam np.: po serniku- wydaje mi się, że jest różnica pomiędzy mlekiem a jego przetworami.

Co dalej?

Ano myślę ze będę kontynuować taki typ diety, do kawy zakupiłam mleko o obniżonej zawartości laktozy. Serek kozi jest jak najbardziej ok, zastępuje mi masło, no i chęć na ser. Jedynie co, to zastanawiam się czy nie wrócić do jedzenia jogurtów- mam swoją jogurtownicę- więc wiem co jem, szkoda by się kurzyła, a cholernie brakuje mi jogurtu na np.: podwieczorek lub jako drugie śniadanie. Więc zrobię próbę, zobaczymy jak się organizm zachowa. Chyymmm ciekawe... czy można zrobić jogurt z mleka koziego? Ktoś wie?



Ćwiczenia:

No tak, zrobiłam sobie piękną tabelkę, ale z ćwiczeniami bywało róznie. To znaczy nie najgorzej, starałam się solidnie ćwiczyć, ale było pare dni takich kiedy to odpuściłam. Niestety przedświąteczny bieg po sklepach, czy sprzątanie domu itp. odsunęło treningi na drugi plan.

oto brzuszsko miesiąc wcześniej i teraz- nie ma w zasadzie różnicy...:

 

Dieta:

Ojjj miało być przede wszystkim zdrowo. No też raczej było, ale zdarzyły się i pizze i jakieś makarony z sosami, raz nawet Burger King... za dużo masła orzechowego i stanowczo za dużo słodyczy. Stanowczo, dlatego.....



STYCZEŃ

Styczeń jest moim wyzwaniem bez cukru. W odstawkę idą batoniki, cukierki, ciastka, ciasta, drożdżówki... Zwykły cukier używam tylko do kawy, ale myślę że spokojnie zastąpię go ksylitolem. Niezły ze mnie słodyczoholik, więc łatwo nie będzie.... Okej sobota niech będzie dniem słodycza...jednego!

 
Nie mogę się zabrać za wyzwanie pod tytułem: rezygnuje z kawy;) Zostawiam go na luty (bo krótszy haha) a teraz dorzucam rezygnacje z przetworzonych produktów. Do tej pory też starałam się wybierać produkty nieprzetworzone, ale w styczniu będę zwracać jeszcze większą uwagę na to co ląduje w moim koszyku.

Ćwiczenia w styczniu:

Nie będę robić osobnej rozpiski na styczeń , bo od poniedziałku zaczynam Insanity Shauna T. Jeśli polegnę zrobię rozpiskę, jeśli dam radę będę robić treningi wg jego planu. Oprócz tego do treningów domowych zamierzam dołączyć siłownię i basen. No i myślę o bieganiu, ale bardziej od marca, bo po pierwsze nie mam odpowiednich ubrań  sportowych na zimę, a po drugie muszę zobaczyć jak z czasem i organizacją wyjdą siłownia i basen.
No i z planów styczniowych zrobiły się trochę plany kwartalne haha:)

Ach no  i w planach styczniowych są jeszcze dwie karboksyterapie przede mną. Na razie efekty marne (po całej serii ukaże się wpis podsumowujący, obiecuje!), zobaczymy co dalej, zastanawiam się czy nie zrobić ze dwóch zabiegów z mezoterapii igłowej, na razie rozmyślam...

wtorek, 2 grudnia 2014


Co miesiąc stawiam sobie jakieś wyzwanie na temat zdrowego odżywiania się. Łatwiej jest powoli wprowadzać zmiany do jadłospisu. Tak na przykład moimi celami było: ograniczenie słodyczy, wprowadzenie owsianki na śniadania, pozbycie się kostek bulionowych, ograniczenie soli itd. Niektóre wyzwania okazały się bardzo trudne, na przykład gotowanie bez bulionówek. Byliśmy tak przyzwyczajeni do smaku umami (umami to jeden z pięciu podstawowych smaków rozróżnianych przez człowieka, to smak glutaminianu sodu- w 2000 roku naukowcy dodali go do słonego, słodkiego, gorzkiego i ostrego smaku) tak że zupy i sosy wydawały nam się bez smaku. Jednak przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i po kilku garach zupy bez kostek, obiady znów zaczęły nam smakować! Niestety nie wszystkie wyzwania zakończyły się sukcesem- bez słodkiego nie ma życia ... Ale i tak cukier dosypuję wyłącznie do kawy, a na deser pozwalam sobie tylko w weekendy.
Taki miesięczny system zmian żywieniowych sprawdza się u mnie o tyle fajnie, ze łatwiej mi powiedzieć sobie: "mała wytrzymasz, to tylko miesiąc". Zakładam, że jeśli któraś ze zmian mi nie podejdzie to odpuszczę- ale i tak te 30 dni pozwalają się przyzwyczaić na tyle, ze zdrowy nawyk zostaje, albo w całości albo w dużej części.

Przyszła więc pora na poważną grudniową rewolucję- wyeliminowanie mleka i nabiału.

źródło: www.polki.pl


Nie wiem czy mam ten enzym trawiący laktozę czy też nie, jedno jest pewne- będzie mi bardzo ciężko, bo nabiał kocham, a wędlina mogłaby dla mnie nie istnieć. Achhh pytanie w takim razie po co mi to?
Eksperymentalnie;) Walczę o płaski brzuch. A jak wiemy dieta w wypadku płaskiego brzucha to 70% sukcesu.  Ciągle wydaje mi się ze dół brzucha jest spuchnięty. Więc chcę spróbować, sprawdzić czy przez miesiąc coś się zmieni. Oczywiście zrobię zdjęcie porównawcze i na początku stycznia zrobię podsumowanie.

Podsumowując, po pierwsze mówi się że dorośli ludzie nie posiadają enzymu trawiącego laktozę.  Dwa w mleku obecny jest estrogen, dlatego jeśli ktoś ma problemy z tarczycą, musi uważać z nabiałem. Trzy... w sumie jesteśmy jedynym ssakiem który pije mleko od innego ssaka.. krowa produkuje mleko wyłącznie dla cielaka, a ludzie zaadoptowali sobie to mleko dla swoich potrzeb. Białko mleka krowiego jest rozpoznawalne przez nasz organizm jako obce komórki,  które należy zaatakować- dlatego mleko podobno bardzo obciąża trzustkę.

Osoby które odstawiły mleko/nabiał zauważyły u siebie mniej bolesny i wzdęty brzuch, zmniejszyły się też bóle menstruacyjne. Poprawiła im się także cera- często występuje alergia na białko mleczne.

Białko-kazeina (ten wróg naszego organizmu nr.1) występuje oczywiście w mleku, serach, jogurtach, śmietanie, kefirach, maślankach. Ale też w pierogach, naleśnikach, chlebie, słodyczach, ciastach...

W głowę zachodzę czy dam radę? Owsiankę ugotuję na wodzie, ale co dodam do kawy? Będę musiała zrezygnować z jogurtów- jogurtownica pójdzie do szafki, żeby nie kusiła. Zup w sumie nie muszę zabielać, bez serów też przeżyje. Ale co zamiast masła? Wujek google podpowiada ze produkty kozie są okej, więc bedę smarować kanapki serkiem kozim...Wapno z mleka koziego jest lepiej przyswajalne niż z krowiego, brzmi to zachęcająco.. Moze jakoś  przeżyję :D

ps. Na obiad kurczak z zapiekanymi warzywami. Normalnie byłby polany śmietaną, lub posypany serem. Ale taki tez był pycha!


 
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff